Solid MTB Dolsk 2024

I tak oto nadszedł dzień, w którym powstała kolejna galeria z SOLID MTB Dolsk 2024.

Zanim jednak galeria powstanie potrzeba trochę pracy. Proces powstawania galerii jest wieloetapowy i zaczyna się wiele dni wcześniej. Filmy pokazywały nam proces twórczy w sposób mocno zromantyzowany. Pisarz jedzie w góry do domku nad jeziorem i czeka na natchnienie dzięki czemu pewnego ranka obudzi się z genialnym pomysłem na kolejną książkę.

No cóż to nie tak. Przynajmniej nie u mnie. Gotowa galeria, pomimo iż zdjęcie jako takie jest elementem sztuki powstaje w wyniku połączenia logistyki, planowania, wiedzy technicznej i pewnej dozy pasji (aczkolwiek o dziwo nie jest ona wymagana). Po kolei zatem

 

Etap 1 - Planowanie.

Zaczyna się wiele dni wcześniej. Tutaj trzeba zadać sobie wiele pytań. Kilka najważniejszych z nich:

·         Czy potrzebna jest akredytacja? Dużo łatwiej robić zdjęcia jak można podejść bliżej i nikt nie będzie przeganiać. Zawsze jak jestem pierwszy raz na danych zawodach pisze do organizatora, żeby tą kwestię omówić.

·         W jakich godzinach będą zawody? Nocny bieg wymaga trochę innych przygotowań niż triathlon w południe.

·         Jaki jest profil trasy? Optymalnie byłoby zrobić rozpoznanie bojem (czytaj objechać wcześniej) ale nie zawsze jest to możliwe. Pomocne są filmiki z Waszych kokpitów. Można zorientować się odnośnie roślinności, podjazdów/zjazdów i innych elementów technicznych trasy mających potencjał na dobre zdjęcie.

·         W ilu punktach trasy mam możliwość być? Idealnie jak trasa jest „gęsta” dzięki czemu pokonując niewielką odległość mam szansę na kolejne zdjęcia. Krzywiń jest trudny. Duża pętla. Nie mam szans na wiele ujęć. Sława z kolei była idealna. Trasa typu spaghetti. 30m z buta i znowu Was mam.

·         W jaki sposób chcę opowiedzieć historię? Tutaj jest cała masa dróg, którymi można iść. Można skupić się na zawodniku, drużynie, wydarzeniu, sezonie. Dobrze jak historia jest kompletna czyli ma wstęp, środek i zakończenie. Czyli ściągasz rower z dachu, jesteś na trasie, jesteś na mecie.

 

Etap 2 – Fotografowanie

Tutaj dużo filozofii nie ma. Trzeba znaleźć miejsce i modlić się, żeby warunki oświetleniowe nie zmieniły się o 180. Jak w środku lasu nagle zajdzie słońce to z bajkowej lokalizacji fotograf przenosi się w środek czarnej dupy mówiąc wprost. Ważne żeby często zmieniać miejsce. Dzięki czemu jak jedno zdjęcie nie wyjdzie to jest szansa na inne ciekawe ujęcia. Najważniejsze to być cały czas w ruchu. Szukać światła, szukać ciekawego kadru, przewidywać ciekawe momenty. Fotografować z góry, dołu, z bliska, z daleka, zza krzaka, drzewa, cokolwiek. Ma być ciekawie. Wystarczy, że Eliza Orzeszkowa stworzyła „Nad Niemniem”. Naprawdę nie trzeba tego powielać nudnego tasiemca.

 

Etap 3 – Obróbka czy może bardziej wywoływanie w cyfrowej ciemni.

Zdjęcia, które widzicie w galerii jakkolwiek podlegają obróbce w Lightroomie. Delikatnej, ale zawsze. Nie mówimy tutaj o powiększaniu biustu i wygładzaniu cery rodem z okładek czasopism. Bardziej chodzi o lekkie korekty.

Przycinanie (dzięki czemu niechciane elementy znikają), prostowanie (dziwnie wygląda słup, od lampy który chce się przewrócić), korekcja kolorów (bardziej ciepłe czy bardziej zimnie), kontrast, nasycenie itp. Chodzi o to że robiąc zdjęcie fotografowi z jednej strony towarzyszą jakieś emocje z drugiej strony chodzi o to aby u Was też jakieś sprowokować. Lekki retusz ma w tym pomóc.

 

Etap 4 – Eksport

Tutaj powstają 3 galerie.

Galeria 1: zdjęcia w oryginalnej rozdzielczości trafiają na dysk. Matryca 24 MP daje w kość, jeśli chodzi o rozmiar zdjęcia. Mniej więcej 15 – 22 MB na każde. Tak duże można wywołać spokojnie w formacie 70x100 cm, ale przeglądanie przez neta to koszmar. Galerie ważą po 4GB.

 

Galeria 2: ta którą oglądacie jest pomniejszona pod socjale typu FB itp. Dzięki temu wczytywanie jest szybsze. Zdjęcia mają około 3 MP. Spokojnie starczy na odbitki 10x15, 13x18. FB i tak Wam to jeszcze pomniejszy.

 

Galeria 3: Instagram. Tutaj zdjęcia zapisywane są w rozmiarze 1080 pikseli (długi bok) i wyostrzane pod „ekran”. Jak pozwolimy instagramowi samodzielnie pomniejszyć zdjęcie to zrobi z tego zupę. Bez soli…

 

Jeżeli jakimś cudem zabrnęliście aż tutaj to zapraszam do galerii TUTAJ


 


Komentarze